123 obrazów
Dzień 1: Pierwszy kontakt z rajem, spacer do Long Beach i wieczorny taniec Sega Po długiej podróży i zameldowaniu w naszym kameralnym Emeraude Beach Attitude, nie zamierzaliśmy marnować ani minuty. Choć wysoka, styczniowa temperatura i wilgotność powietrza od razu dały o sobie znać, chęć zobaczenia oceanu była silniejsza niż zmęczenie. Szybkie rozpakowanie walizek, wskoczenie w luźne letnie ciuchy i ruszamy na plażę! Kilometry białego piasku: Spacer w kierunku Long Beach Wystarczyło przejść przez lokalną drogę, by stanąć na słynnej plaży Belle Mare. Pierwsze wrażenie? Absolutny zachwyt. Turkus wody wręcz raził w oczy, a drobny, biały piasek był niesamowicie przyjemny pod stopami. Postanowiliśmy rozprostować nogi po locie i ruszyliśmy na długi spacer wzdłuż wybrzeża w kierunku północnym, mijając luksusowy hotel Long Beach Mauritius. Niezadeptany raj: Co nas zaskoczyło w styczniu 2020 roku, to niesamowity spokój. Plaża była szeroka, pusta, a jedynym dźwiękiem był szum fal rozbijających się o barierę koralową w oddali oraz szelest drzew kazuarynowych. Lokalny klimat: Po drodze mijaliśmy tylko pojedynczych mieszkańców i nielicznych turystów. Spacer wzdłuż luksusowych resortów uświadomił nam, jak pięknym i zróżnicowanym kawałkiem świata jest Mauritius. Ciepły ocean co chwilę obmywał nasze stopy – to było dokładnie to, czego potrzebowaliśmy w środku zimy. Wieczór w rytmie Sega: Kulturowy debiut Po powrocie do hotelu, pysznej kolacji pełnej kreolskich aromatów i obowiązkowym drinku na bazie mauretańskiego rumu, czekała na nas niespodzianka. W hotelowym ogrodzie zorganizowano pokaz tradycyjnego tańca Sega. Sega to muzyczne serce Mauritiusa, wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Taniec ten, wywodzący się z czasów niewolnictwa, jest niezwykle ekspresyjny, pełen energii, zmysłowych ruchów bioder i wykonywany przy dźwiękach tradycyjnych instrumentów, takich jak bęben ravanne. Kolorowe stroje tancerek, rytmiczny dźwięk bębnów i niesamowita energia artystów sprawiły, że zmęczenie podróżą nagle minęło. Lokalni tancerze szybko porwali gości – w tym i nas – do wspólnej zabawy na piasku. Nie było lepszego sposobu na przypieczętowanie naszego pierwszego dnia w tym raju. Mauritius przywitał nas najpiękniej, jak potrafił!
